Francuski szyk

Uff! Skończyłam projekt, który był u mnie na tapecie od co najmniej dwóch tygodni.

Dawno nie szyłam sobie żadnej sukienki i stwierdziłam, że ten model będzie idealny na gorące letnie dni. Dość luźny i wygodny, ale podkreślający figurę krój i przewiewna tkanina – to jest mój sposób na przetrwanie upałów w takie dni, jak dziś.

Wykrój i materiał kupiłam w sklepie louisantoinette.com. Na ich stronie możemy kupić zarówno sam wykrój (papierowy), jak i wykrój z dołączoną wybraną tkaniną. Bardzo podobają mi się ich projekty – są proste, a jednocześnie eleganckie, dla mnie to kwintesencja paryskiego stylu 🙂

Po kilku dniach od zamówienia dostałam piękną paczuszkę w której znalazło się wszystko, czego potrzebowałam do uszycia sukienki: odpowiednią ilość materiału, flizelinę, guziki, szpulkę nici (!) i metki. Do tego dołączono kopertę z wydrukiem szablonu i książeczkę z instrukcją szycia (po angielsku i francusku).

Całość zapakowano w lniany woreczek, który służył mi do przechowywania wszystkich części w trakcie szycia.

Przede wszystkim jestem zachwycona tkaniną. Ja akurat wybrałam lekką bawełnę w biało-błękitne prążki z wyszytymi na niej arbuzami (są jeszcze ananasy do wyboru :)) Tkanina była bardzo prosta i przyjemna w szyciu, jedynie trzeba uważać na krojenie i szycie po wyhaftowanych częściach – w tych miejscach materiał był bardzo sztywny i gruby i niezbyt chciał współpracować.

Sam wydruk wykroju jest bardzo czytelny (w odróżnieniu od wykrojów w Burdzie), a poszczególne części nie nachodzą na siebie, co niewątpliwie pomaga w skopiowaniu właściwego rozmiaru. Papier z wykrojami jest porządny, dużo grubszy, niż ten dołączany do Burdy, więc na pewno wystarczy na jeszcze wiele szyć. Nie było żadnych niespodzianek z dobraniem rozmiaru i tym razem nie skończyłam z sukienką w rozmiarze namiotu 🙂

Pani Kot jak zwykle uważa, że dostała nowe łóżeczko, ale na zdjęciu widać też fragmenty wykrojów 🙂

Książeczka z instrukcją jest świetna! Zawiera głównie opisy słowne, ale w trudniejszych momentach pomagają nam instrukcje obrazkowe. W zasadzie nie miałam większych problemów ze zrozumieniem instrukcji, wszystko jest jasne i wytłumaczone najprościej jak się da.

Jedynym minusem, który widzę, to brak w instrukcji informacji o podklejeniu listwy z guzikami flizeliną (poza tym jej ilość dołączona do zestawu nie wystarczyłaby na to). Zgodnie ze sztuką krawiecką ten element powinien być podklejony, co też uczyniłam.

W trakcie szycia nie obyło się też bez dramatów: najpierw przejechałam nożem od overlocka po boku sukienki – na szczęście w miejscu, w którym po zacerowaniu nie jest to widoczne. Potem miałam problem z dziurkami od guzików. W sumie ich obszycie jest dość proste, ale efekt wykonany na domowej maszynie nigdy mi się nie podobał – czy ktoś zna jakieś patenty co zrobić, aby dziurki wyglądały bardziej profesjonalnie?

Reasumując, pomimo powyższych trudności efekt bardzo mi się podoba, jest taki… lekko niedbały i nonszalancki, ale bardzo kobiecy 🙂 kojarzy mi się jakoś tak nostalgicznie. Można do niej założyć pasek i sandały, pasują też tenisówki, baleriny lub buty na obcasie, wreszcie możemy włożyć romantyczny słomkowy kapelusz 🙂

Jednym słowem – mój ideał 🙂

 

 

 

 

 

 

A Wy – z jakich, uszytych przez Was z rzeczy, byłyście szczególnie zadowolone, a nawet – nie bójmy się tego słowa 😉 – dumne?

6 thoughts on “Francuski szyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *