Poppies

… czyli sukienka z magazynu Burda nr 3/2016 nr 106

W maju kupiłam tkaninę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie miałam co prawda konkretnego pomysłu, co mogłabym z niej uszyć, ale czy takie drobnostki mogą kogokolwiek odwieść od decyzji o zakupie 4 metrów materiału? 😉

W międzyczasie, tzn. około października, dojrzałam do uszycia sobie sukienki z kontrfałdą na plecach, którą znalazłam w Burdzie nr 3/2016 (jak widać, proces decyzyjny przebiega u mnie dość powoli :)). Bardzo podobał mi się dziewczęcy krój tej sukienki i jego swoboda. Do tego sukienka ma ciekawy tył, a jednocześnie technicznie wydawała się dość prosta. Krój litery A wydawał mi się idealny do użycia tkaniny w maki (czy tylko ja widziałam tu wyraźnie styl lat 60-tych?).

Ta sukienka wyglądała na modelce:

thumb_800x600_10

źródło zdjęcia: burda.pl

A tak na mnie po uszyciu:

img_4292

img_4291

img_4281

(szafiarstwo level master :))

Powiem szczerze, że pomimo początkowego zachwytu wykrojem i pozorną łatwością techniczną tego modelu, nie do końca jestem zadowolona z efektu.

Po pierwsze, coś jest nie tak z dopasowaniem rękawów w wykroju. Wybrałam jak zwykle rozmiar 36, który wg tabeli rozmiarów Burdy powinien na mnie pasować (ewentualnie zwykle bywa ciut przyduży w biuście). Tym razem jednak sukienka okazała się być bardzo wąska w ramionach, a podkrój rękawa był na tyle ciasny, że sukienka marszczyła się pod pachami. Najpierw pogłębiłam podkrój pachy, co spowodowało, że z kolei rękaw z tyłu zaczął się wybrzuszać – to zresztą widać nawet na zdjęciu z Burdy. Po ponownym głębszym wszyciu rękawa w plecy sukienki, całość zaczęła w miarę dobrze wyglądać, choć nie jest idealnie. Gdybym wszyła rękaw jeszcze głębiej, być może poprawiłby się wygląd, ale za to nie mogłabym podnieść ręki. 🙂

Ponadto, Burda po raz kolejny dowiodła, że jeśli jakiś ich wzór na modelce wygląda na luźny, po uszyciu osiąga rozmiary czteroosobowego namiotu. Zaznaczam, że sukienka (po wszyciu rękawów) została po bokach zwężona o dobre 4 cm z każdej strony, a nadal spokojnie zmieściłaby się w nią jeszcze jedna – i to dorodna! – osoba (ale żeby nie było tak prosto, to tylko poniżej biustu :))

img_4240

Ja wiem, wiem, że przed szyciem trzeba mierzyć wykroje… ale wydaje mi się, że poprawki przy wszywaniu rękawa są jednymi z trudniejszych i nie do końca podołałam, więc trochę muszę ponarzekać 🙂

img_4236

 

Moje zastrzeżenie numer dwa to… tkanina. Z jednej strony ta sukienka, zestawiona z ciemnymi gładkimi rajstopami i zamszowymi botkami daje fajny „skandynawski” wygląd i o taki mi chodziło. Super wygląda z legginsami i balerinkami. Jednak po raz kolejny okazało się, że najlepiej czuję się w ubraniach z gładkich tkanin, a duże, kolorowe wzory toleruję tylko w dodatkach – szalach, chustach i torbach. Pomimo tego, że sukienka zbiera komplementy, ja nie jestem do końca do niej przekonana.

Żeby nie było, że kompletnie skreślam sukienkę – zamierzam ją nosić. Ostatnio coraz bardziej się do niej przekonuję, może bliżej wiosny nabiorę ochoty na coś bardziej wyrazistego?

2 thoughts on “Poppies

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *