Powrót do szkoły – cz. 1

Rok szkolny ruszył, ja też zabrałam się za dziecięcą garderobę. Okazało się, że moje dzieci mają takie braki w odzieży, że biorąc pod uwagę moje tempo, szycie wszystkich potrzebnych ubrań zakończyłabym pewnie pod koniec grudnia (przyszłego roku, rzecz jasna).

Aby więc dziewczyny nie świeciły w szkole gołymi łydkami (zwłaszcza, że pogoda temu nie sprzyja :)), niestety byłam zmuszona dokonać odpowiednich zakupów w okolicznych centrach handlowych. Ale pomiędzy ogarnianiem zajęć dodatkowych, zebraniami szkolnymi i zakupami szkolnego wyposażenia, udało mi się uszyć kilka brakujących rzeczy.

Na pierwszy ogień poszła bluza (lub też płaszczyk), wzorowana na zakupionej kilka lat temu ukochanej bluzie Hani. Pomijając fakt, że stara bluza była już porządnie przymała i dość wyeksploatowana, została ostatecznie zagubiona w trakcie wakacyjnych wojaży. Ponieważ nie da się kupić podobnej w rozmiarze pasującym na prawie 11-latkę, postanowiłam sama zmierzyć się z tematem. Przygotowałam szablon wykorzystując elementy z innych wykrojów – podstawą był płaszczyk z Ottobre nr 6/2014 model 23 (z modyfikacjami szerokości, układu przodów i długości).

Bluza została uszyta z cudownej i mięciutkiej drapanej bawełnianej dresówki z miekkie.com. Naprawdę polecam materiały od nich – są super jakości, trwałe i przede wszystkim bardzo przyjemne w dotyku.

Wnętrze kaptura i kieszenie wykończyłam dresówką pętelkową ze starych zapasów. Ponieważ granatowa dresówka jest naprawdę bardzo gruba, a części przodu w dużej części nachodzą na siebie, zrezygnowałam z odszycia (którego nie miała również stara bluza) – cztery warstwy dresówki drapanej to chyba byłaby przesada. Bluza zapinana jest na napy. Materiał jest dość masywny – łączenie kaptura z bluzą ukryłam pod nieelastyczną lamówką, która fajnie stabilizuje całość.

Nie do końca jestem zadowolona z kaptura – następnym razem sprobuję uszyć bardziej zabudowany z przodu. W tej chwili wycięcie pod szyją jest zbyt duże. Jeśli bluza będzie zakładana pod kurtkę, nie ma z tym problemu. Teraz Hania nosi ją jednak bez niczego na wierzchu – na wszelki wypadek uszyłam więc milutki komin do kompletu.

Chciałam też dodać, że kolory były dobierane przez samą modelkę – 11-latki dość bezkompromisowo podchodzą do tematu ubrań i ich „obciachowości” 🙂 Kolor różowy w ogóle nie wchodzi w grę, więc mam obecnie na tapecie kilka projektów w kolorze szaro-czarno-granatowym (z jednym wyjątkiem :)).

Małgorzata została uszczęśliwiona bluzą – również z dzianiny z miękkie.com. W tym przypadku to dość cienka dresówka pętelkowa w piękny jesienny wzór żurawi i kwiatów. Szczerze mówiąc, sama mam ochotę sobie taką uszyć – waham się tylko co do koloru (oprócz granatowego jest jeszcze ciemnozielone tło – bardzo trudny wybór! :)).

Bluza to prosty raglan z Ottobre nr 4/2015 model 30 (bez modyfikacji). Nie dodawałam żadnych dodatków, bo sam materiał jest tutaj moim zdaniem wyjątkową ozdobą.

 

Uszyłam też ekspresową spódniczkę z dość grubego lnu w pięknym fioletowawym kolorze. Zrobiłam ją na podstawie tego tutorialu – sam pomysł i wykonanie bardzo mi się podobają. Zwróćcie uwagę, że na podstawie tutorialu można uszyć spódnicę w dowolnym rozmiarze – również dla dorosłych.

Przód spódniczki jest marszczony i wpuszczony w pasek usztywniony flizeliną. Z tyłu natomiast jest pasek na gumce – co pozwala na bezproblemowe wkładanie i zdejmowanie spódnicy bez konieczności wszywania zamka.

Piękną i prostą do wykonania ozdobą spódniczki są zakładki; dzięki nim nabiera ona większej elegancji i szlachetności 🙂 (i to pomimo podatności tkaniny lnianej na zagniecenia). A tak w ogóle to kocham len, najprostsza rzecz uszyta z niego wygląda po prostu wspaniale.

Na dziś tyle – kilka pozostałych zaczętych rzeczy czeka, aby je dokończyć. Mam nadzieję, że zdążę w tym sezonie 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie – do napisania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *